3/11/2016


Witajcie, 
jak wiele moich znajomych wie, bardzo inspiruję się stylem Seleny Gomez. 
Jest on zarówno elegancki jak i kobiecy. 
Nie jest chyba tajemnicą, że jej ciało jest również bardzo kobiece, dlatego też większość ubrań leży na niej idealnie. 



W minionym tygodniu Selena pokazała się na Paryskim Tygodniu Mody. 

Uczestniczyła w pokazach swoich ulubionych projektantów, ale nie tylko. 
Pojawiła się między innymi na show Louis Vuitton, Chanel... 
(Zapraszam również na bloga mojej imienniczki i współlokatorki Sary, która dodała w miniony czwartek modowy wpis- http://sara-mala-artystka.blogspot.com/2016/03/chanel-inspiracje.html). 
Selena swoimi kreacjami zachwyciła wiele osób, ale również wzbudziła kontrowersje. 
Miała ich dosyć sporo przygotowanych, gdyż przebierała się nawet kilka razy dziennie. Moim zdaniem wyglądała naprawdę zachwycająco, a uważam, że powinniśmy ubierać się w to co nam się podoba i w czym czujemy się dobrze, a nie w to co innym się podoba. ;) 



















Pamiętajmy również, że wiele gwiazd ma swoich stylistów/stylistek.
Selena również.
Jednak nie wiem czy wiecie, że była nią przez wiele lat polka - Barbara Richard. Współpracowały ze sobą przez wiele lat, ale również przyjaźniły się. 
Na dole wstawiam wywiad z Basią.
Możecie dowiedzieć się troszkę na temat ich współpracy oraz dlaczego dalej ona nie trwa? Barbara współpracowała również z wieloma innymi gwiazdami m.in Sarah Hyland, Bella Thorne, Forest Whitaker, Barry Pepper, Jason Statham, Irina Shayk, Olivia Holt czy Hillary Duff. 
Przez kilka lat osobiście dbała o cały look 'image' Seleny.


WYWIAD 

Jak wygląda wasza współpraca z Seleną? Był to bardzo długi i znaczący okres w rozwoju twojej kariery. Dlaczego zakończyłyście wspólną pracę?
Basia Richard: Pracowałyśmy razem wiele lat. Fantastyczny i bardzo inspirujący okres w mojej karierze. Przez ten czas bardzo dużo się nauczyłam. Byłam obecna przy tym jak dorastała, stawała się prawdziwą i piękną kobietą. W końcu przyszedł czas na zmiany i zakończyłyśmy współpracę. Mogę powiedzieć, że dojrzewałam razem z nią, pod względem stylizacji i podejścia do mody.

Miałyście bliski kontakt prywatny, czy jedynie zawodowy?
Bycie stylistą to bardzo indywidualna sprawa. Przychodziłam często do jej domu, robiłyśmy przymiarki, więc naturalną koleją rzeczy jest, że rozmawiałyśmy dużo na tematy prywatne. Bardzo ją lubiłam i myślę, że z wzajemnością. W pracy stylisty nie można rozdzielić prywatnych stosunków od zawodowych. To zawód, który wymaga częstych kontaktów, rozmów, szczególnie przy długotrwałej współpracy, kiedy tworzy się czyjś wizerunek. Trzeba znać klienta, by odpowiadać jego potrzebom. Z Seleną często traktowałyśmy się jak rodzina.

Czy mogłabyś opowiedzieć jakąś anegdotę ze współpracy z Seleną, coś o czym nie wiemy?
Pamiętam mnóstwo zabawnych sytuacji, kiedy byłam kompanem do zabaw. Za każdym razem w przerwie między ujęciami podczas kręcenia teledysku, szłyśmy razem do garderoby. Selena uwielbiała wykonywać makijaże. To było jej hobby. Oczywiście bez oporu siadałam na fotelu i byłam jej modelką. Gdy przerwa się kończyła wychodziłam na plan z jednym pomalowanym okiem, dwoma zakręconymi lokami na środku głowy i różowymi policzkami. Na większości pamiątkowych zdjęć z backstage’u właśnie tak wyglądam! (śmiech).

A jakie były twoje kryteria podczas stylizacji Seleny? 
Z Seleną miałyśmy świetny układ. Tak naprawdę tylko od nas zależał jej image w świecie mody. Muszę przyznać, że była to idealna współpraca. Rzadko się zdarza, że osoby z otoczenia nie mają wpływu na wizerunek artysty. Było to dla mnie bardzo korzystne rozwiązanie, co nie zmienia faktu, że Selena zawsze miała duże oczekiwania. Jest ambitna i wymagająca, więc przy stylizacjach miałam nie lada wyzwanie! Dodatkowym plusem jest fakt, że Selena ma świetną figurę, więc pasowało na nią wiele rzeczy. Pomimo, że nie ma wzrostu modelki, jest szalenie proporcjonalna - wcięcie w talii, kształtne biodra, długie nogi. Nic w tym dziwnego - zawdzięcza figurę rewelacyjnym genom! Jest w połowie Meksykanką, a w połowie Włoszką. Mogłam ubrać ją w dosłownie wszystko!

Po ukończeniu Uniwersytetu Muzycznego miałaś zostać skrzypaczką. Teraz stylizujesz największe gwiazdy. Skąd tak drastyczna zmiana planów? Jak wspominasz swoje początki ?
Basia Richard: Wszystko zaczęło się, gdy poznałam w Polsce mojego męża, który jest z pochodzenia Kanadyjczykiem. To otworzyło mi oczy na nowe możliwości i podróże. Wyjechaliśmy z kraju zaraz po moich studiach. W Montrealu kontynuowałam naukę na Uniwersytecie Muzycznym. Stamtąd pojechaliśmy do Texasu, gdzie wciąż próbowałam gry na skrzypcach. Wreszcie w 2004 roku wyruszyliśmy do Los Angeles. Chciałam rozwijać się w branży muzycznej, nagrywać muzykę filmową, do teledysków, klipów, a właśnie tam miałam do tego okazję. Było mi bardzo ciężko przebić się na rynku, bo konkurencja jest ogromna. Stylistką zostałam zupełnie przypadkowo! Mój mąż zajmuje się projektowaniem oświetlenia. Kiedy pracował dla amerykańskiego artysty Roba Thomasa, a jego zespół przygotowywał się na American Music Awards, gitarzysta zapytał mnie o porady dotyczące stylizacji. Pomogłam mu i spodobało mi się.

Jak wyglądał twój dalszy rozwój ?
Moja koleżanka pracowała dla „People Magazine”, więc skontaktowała mnie z agencją, która reprezentuje stylistów, makijażystów, fryzjerów. Przez ponad półtora roku byłam stażystką i współpracowałam ze stylistami. Dzięki temu wiele się nauczyłam - oprócz podawania kawy znanym gwiazdom (śmiech). Pierwszy raz mogłam zobaczyć pracę stylistki od przysłowiowej „kuchni”. Oczywiście całe dnie byłam w biegu, odbierałam ubrania do sesji, później przygotowywałam je dla stylisty. To była głównie fizyczna praca…w międzyczasie podglądałam profesjonalne stylizacje. Myślę, że to była dla mnie najlepsza szkoła i solidne przygotowanie do zawodu, które aktualnie procentuje.

Wspominałaś, że starałaś rozwijać się muzycznie. W tym celu zmieniłaś miejsce zamieszkania (nawet wielokrotnie), skończyłaś dwie szkoły, w tym jedną zagraniczną. Nie tęsknisz za muzyką?
Bardzo tęsknię za muzyką! Zawsze będzie w moim sercu. A przy tym jest ogromną inspiracją w każdej sferze życia. Nadal słucham ulubionych wykonawców, często chodzimy z mężem do filharmonii. Po ciężkim dniu w pracy, gdy nadal odczuwam stres – staram się zawsze włączyć wieczorem muzykę klasyczną. Tak wygląda moja ulubiona forma relaksu. To dla mnie jak głęboki oddech świeżego powietrza. Zachęcałam nawet Selenę Gomez do przesłuchania polskich klasyków, ale niestety nie udało mi się jej przekonać do tego typu muzyki (śmiech).

Teraz jesteś już profesjonalną stylistką. A jak radziłaś sobie na samym początku? Stresowałaś się?
Miałam 29 lat, kiedy zaczynałam, więc było to dosyć późno. Nie bałam się tej pracy, może ze względu na wiek miałam więcej pewności siebie. Dodatkowo, na początku byłam jedynie asystentką, więc nie podlegałam nikomu prócz mojej przełożonej i to ona była odpowiedzialna za efekt końcowy, moje wybory, a nawet ewentualne błędy. Nie musiałam martwić się o konsekwencje, narzekania fotografa, redaktora, z czym teraz zmagam się na co dzień. Stąd też początki nie były dla mnie stresujące. Tym bardziej, że stylistka dla której pracowałam była bardzo pogodną, wspierającą osobą…wiele mnie nauczyła, zwłaszcza odpowiedniego podejścia do klienta.

Pamiętasz twoje pierwsze zetknięcie z gwiazdą?
Basia Richard: Oczywiście - podczas mojej pierwszej pracy, gdzie byłam asystentką stylisty. Pomagałam przy stylizacji dla Jeremy Piven’a z serialu „Ekipa” do sesji okładkowej. Wszystko było bardzo w hollywoodzkim stylu, co sprawiło, że czułam duży stres i odpowiedzialność. Na szczęście on też nie czuł się do końca swobodnie, więc było mi zdecydowanie raźniej. To była jedna z jego pierwszych sesji! Na planie przewijało się mnóstwo pudeł, wieszaków, ubrań. Niesamowite przeżycie, z uśmiechem je wspominam!

Uważasz, że wyjazd za granicę był dobrym pomysłem? Nie żałujesz?
Tęsknię za Polską, ale myślę że w LA życie jest znacznie prostsze, istnieje więcej dróg rozwoju. Oczywiście stylistą zdecydowanie lepiej być chociażby w Nowym Jorku, a LA wcale nie jest główną stolicą mody, ale funkcjonuje tam zupełnie inny rynek, który mi osobiście bardziej odpowiada.

Pracowałaś kiedykolwiek z polskimi gwiazdami?
Niestety nie, ale bardzo bym chciała! Nie ukrywam, że marzę o tym, by częściej jeździć do Polski…tym bardziej, jeśli łączyłoby się to z pracą zawodową. Jeśli miałabym okazję stylizować polską gwiazdę to zdecydowanie Małgosię Kożuchowską lub Magdalenę Cielecką. Są piękne, a uwielbiam pracować z pięknymi kobietami. Nie wspominam o mężczyznach, bo zdecydowanie wolę ubierać kobiety - szczególnie aktorki (śmiech). Mam wtedy szersze pole do popisu i więcej zabawy! Co nie znaczy, że nie mam ulubionych, polskich aktorów.

Z Seleną znałyście się bardzo długo, więc czułaś się całkowicie swobodnie. Denerwowałaś się czasami podczas jednorazowej pracy z wielkimi gwiazdami ? Takimi jak na przykład Christina Aguilera.
Podchodzę do gwiazd z przeświadczeniem, że są to tacy sami ludzie jak każdy z nas. Kiedy przyjmę taki tok myślenia i wiem, że muszę rzetelnie wykonać swoją pracę, jest mi znacznie łatwiej. Zamiast myśleć „wielka gwiazda”, myślę „człowiek jak każdy inny”. Jeśli współpracuje z kimś od dłuższego czasu to wiadomo, że jest to bliższy kontakt, oparty na bliższych relacjach. Ale gdy spotykam się z osobą jednorazowo, jak choćby z Christiną, utrzymuję pewien dystans. Zwyczajnie skupiam się na swoich obowiązkach. Nie boję się takich spotkań, bo wiem, że jeśli nie znajdę z klientem wspólnego języka, to po prostu więcej się nie spotkamy. Ważnym jest dla mnie, by profesjonalnie wykonać swoją pracę i widzieć zadowalający efekt.

aka jest twoja rada stylistki, żeby ułatwić modowe wybory? Jak uniknąć porannego „nie mam co na siebie włożyć” pomimo pełnej szafy ubrań? 
Basia Richard: Każdy chyba ma ten problem. Sama czasem się z nim borykam! Prawdopodobnie wynika to z tego, że buszując po sklepach często ulegamy magii chwili. Zamiast przemyśleć skrupulatnie każdy wydatek, wpadamy w zakupowy szał pod wpływem impulsu. Osobiście stawiam zawsze na prostotę. Uwielbiam klasyczne kroje, bo wiem że zawsze będę w nich świetnie wyglądać. Mam mnóstwo podkoszulek, t-shirt’ów, proste marynarki i dopasowane jeansy. Ważne, żeby były dobre gatunkowo, bo nic nie broni się lepiej niż świetna jakość. Oprócz tego proste ubrania stanowią bazę. Gdy szykuje się na wieczorne wyjście po pracy, mogę założyć tę samą podkoszulkę, z tym, że dobieram do niej lejące spodnie z wysokim stanem i marynarkę. Główna zasada: Kupuj to z czym czujesz się naprawdę swobodnie, w czym lubisz siebie.

Jaki błąd modowy jest absolutnie nie do wybaczenia? Co cię szczególnie razi? 
Błagam, nie warto podążać ślepo za trendami! To, że coś jest modne nie znaczy, że będzie pasować do każdego. Nie mam na myśli jedynie figury, ale też osobowości. Trendy są trendami, zmieniają się niesamowicie szybko, pojawiają się i odchodzą, a my pozostajemy tacy sami. Dlatego skupiajmy się na sobie I szukajmy rzeczy, które wyeksponują nasze atuty.

Twoja muza, inspiracja podczas pracy i na co dzień to…
Oczywiście, że mam mnóstwo muz modowych! Dlatego niekoniecznie się nimi inspiruję, wtedy tym bardziej nie wiedziałabym co na siebie włożyć. Najbardziej uwielbiam Diane Kruger. Jest przepiękna, niesamowicie zgrabna i ma świetny styl - po prostu nietuzinkowa kobieta. Jestem też ogromną fanką Anji Rubik. Podziwiam ją za całokształt, modeling na światowym poziomie, własne czasopismo i oczywiście wyczucie stylu. Oprócz top modelki jest wspaniałą bizneswoman! Trzecia muza to zdecydowanie Alexa Chung, przy czym faktycznie inspiruję się jej stylem podczas codziennych wyborów. Lubię jej styl chłopczycy. Świetnie wprowadza sportowe elementy do outfit’ów. Sama najczęściej zakładam oversize’owe rzeczy, boyfriendy, converse’y, a jeśli zdecyduje się na obcasy to zawsze ciężkie, drewniane. Najczęściej zakładam moje ulubione od Kenzo.

Na co zwracasz szczególną uwagę, żeby osiągnąć właśnie najlepszy efekt? Czym kierujesz się podczas stylizacji? 
Najważniejsza jest osobowość! Muszę wiedzieć dokładnie kim jest osoba, którą stylizuję. Muzyk, aktor, czy artysta. To ma ogromne znaczenie. Druga rzecz to figura, od niej wiele zależy. Ostatnia kwestia to upodobania klienta, to w czym czuje się swobodnie. Ważne jest, żeby gwiazda wiedziała kim chce być, na jakim wizerunku w mediach jej zależy. W tej kwestii pomagają mi agenci, menadżerowie, piarowcy, z którymi też dużo rozmawiam. Zawsze kieruję się tymi trzema kryteriami.

Jaka jest twoja ulubiona stylizacja, którą stworzyłaś i jesteś z niej najbardziej dumna? 
Wiele ich było! Ale chyba najbardziej zjawiskową kreacją, którą zapamiętam na długo była sukienka Seleny na Venice Film Festival z 2012 roku. Wybrałam dla niej długą, kolumniastą suknię od Versace Atelier, z ogromnym wachlarzem po prawej stronie. Była potwornie ciężka i bardzo duża, ale wyglądała świetnie. Gdy po raz pierwszy zobaczyłam ją na zdjęciu, wiedziałam, że Selena tę sukienkę założy.

Twoja ulubiona marka, topowy projektant oraz sieciówka to…? 
Zdecydowanie Zara! Ich ubrania są dobrej jakości, a projektanci umiejętnie podążają za trendami. Można tam zawsze wyszukać to co aktualnie jest modne i starać się dopasować do siebie. Dodatkowo mają ubranka dla dzieci, co osobiście uwielbiam! Jeśli chodzi o projektantów to uwielbiam azjatyckich - Alexander Wang to dla mnie modowy geniusz. Polecam też koszulki nowej marki - ATM. Robią rewelacyjne gatunkowo ubrania, które sprawdzają się świetnie jako baza na co dzień. Na specjalny wieczór z kolei wybrałabym kreacje Dolce & Gabbana. Ich sukienki pasują dosłownie na każdą osobę! Kiedy zaprowadziłam moją 60-letnią mamę do sklepy D&G w Los Angeles i kazałam założyć pierwszą sukienkę z brzegu…mimo swojego wieku wyglądała zjawiskowo. Ich kroje są niesamowite. Lubię też polskich projektantów: Magdę Butrym i Gosię Baczyńską. Kreacje Gosi chętnie wykorzystałabym na czerwony dywan!

Jaki jest według ciebie must have na ten sezon? 
Bieliźniane sukienki! Czyli halki i połączenie koronki z jedwabiem. To jak wielki powrót lat 80’! Jestem zakochana w tym trendzie. Można je założyć na co dzień, choćby do tenisówek i zwykłej sportowej bluzy albo na imprezę z kobiecymi szpilkami, marynarką.

Jakie masz plany na przyszłość? Dalszy rozwój kariery, ciekawe kolaboracje? 
Plany na przyszłość mam, ale całkowicie zdradzić ich nie mogę! Mam zamiar pracować przy filmie, spełnić swoje marzenie na wielkim ekranie. To zupełnie inny dział mody i kreowania stylu. Bycie projektantem kostiumowym to dla mnie coś nowego i niesamowicie inspirującego.





Sara <3 nbsp="" p="">